Prawie jak amerykańskie Chocolate Chip Cookies.

Prawie jak amerykańskie Chocolate Chip Cookies.

Naoglądałam się konkursów kulinarnych i czasami mnie najdzie coś wymyślić w kuchni. Poza tym wróciłam dzisiaj z synkiem z przychodni, bo byliśmy na szczepieniu, a potem zawsze mamy markotny dzień więc potrzebowałam zajęcia kiedy maluch spał.
Zawsze podobały mi się te piękne amerykańskie ciasteczka z czekoladowymi czipsami i postanowiłam, że sama coś takiego upiekę, ale trochę lżejsze niż te z wielkiego świata ;)

Tak więc mam dla was przepis na ciasteczka ala amerykańskie, w wersji mniej kalorycznej ale nadal słodkiej. DPrzepis jest banalnie prosty i bardzo szybki w wykonaniu! Do odmierzania sypkich składników używałam miarki 100ml.

Składniki:
3 czubate miarki mąki pszennej (około 1,5 szklanki)
2 miarki zmielonej mieszanki muesli
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka kakao
1 miarka cukru pudru
szczypta soli
2 jajka
3/4 kostki masła/margaryny

Przygotowanie:
1. Rozpuść margarynę, po wystygnięciu miksuj z jajkami do uzyskania jednolitej masy
2. Dosyp wszystkie suche składniki do margaryny i jajek


3. Dokładnie połącz składniki mikserem lub łyżką. Ciasto powinno mieć zwartą konsystencję, tak żeby dało się formować ciasta w rękach.
4. Uformuj ciastka jak lubisz, duże lub małe.


5. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika do 160 stopni w termoobiegu przez około 7 minut.

Do ciastek można dodać jak w oryginale czekoladowe czipsy, ekstrakt waniliowy albo posiekaną drobno czekoladę, ja pomyślałam o rodzynkach i posiekanych orzechach, ale jak przyszło do pieczenia to o nich zapomniałam a mogły byś jeszcze lepsze:)

Same słodkości!

Same słodkości!

Kto nie wie jak to jest mieć niemowlaka w domu ten nie wie ile gimnastyki wymaga przygotowanie czegoś do jedzenia wymagającego dużo czasu. Dzisiaj przybywam z dwoma przepisami na słodkości, które oczywiście baardzo lubimy i chętnie wcinamy, ale pamiętamy przy tym o umiarze! :)

Pierwszy przepis to babeczki kawowo-kakaowe!

Składniki na około 12-15 babeczek:
200g mąki pszennej
2 jajka
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1 opakowanie cukru wanilinowego
2 łyeczki kakao
3 łyżeczki kawy ropuszcalnej lub zbożowej
3/4 szklanki mleka
1/3 szklanki oleju rzepakowego
1/2 szklanki cukru


Przygotowanie (banalnie proste!):

Wymieszaj wszystkie suche składniki.
Jajka, mleko, olej i cukier miksuj kilka minut.
Połącz suche składniki ze zmiksowaną masą i rozłóż ją po foremkach.
Piecz około 15 minut w 170 stopniach (do suchego patyczka).


Drugi przepis to cynamonowo-jabłkowe "bułeczki" z ciasta francuskiego. Równie smaczne i bardzo proste w wykonaniu;)

Składniki:
1 opakowanie gotowego ciasta francuskiego
0,5l jabłek do szarlotki (zostały mi kiedyś jak robiłam ciasto), jeśli nie masz, to po prostu obierz kilka jabłek(RENETA najlepsza), pokrój w kostkę i duś w garze aż się rozpadną. Można dodać trochę cukru, jednak ja nie dodawałam.
cynamon
rodzynki


Przygotowanie:

Pokrój ciasto w miarę równe kwadraty.
Nałóż na każdy kawałek trochę jabłek, posyp cynamonem i rodzynkami.
Poskładaj wszystkie rogi ciasta i sklej na środku.
Piecz w 200 stopniach przez 15 minut.


Niestety nie udało mi się zrobić upieczonych, bo mąż jak sie dorwał to nic nie zostało :)

Polecam przepisy jeśli macie mało czasu, a chce się coś słodkiego. Znam to uczucie doskonale, a przy dziecku nie mogę sobie pozwolić na długie przebywanie przy garach. Dlatego rach ciach i mamy słodką przekąskę!

Pikantna pasta z ciecierzyczy

Pikantna pasta z ciecierzyczy

Oj brakuje czasu na siedzenie i buszowanie w przepisach, a co dopiero na buszowanie w kuchni. Synek rośnie jak na drożdżach, aż nie chce się od niego odchodzić. Tak więc przestój w rozwoju kulinarnym nastąpił. Co nie zmienia faktu, że staram się jak mogę pogodzić wszystkie obowiązki domowe z przyjemnościami. Mąż pomaga jak mało kto. Czasami to on się okazuje mistrzem kuchni i wyczaruje coś pysznego (tak jak ostatnio kotlety z ciecierzycy, pycha!), a że zostało mu składnika głównego postanowiłam wyczarować jakąś pastę na kanapki. Dobra odmiana po tym, jak ciągle robimy pastę z makreli, którą osobiście uwielbiam. Na dodatek w tym roku udało mi się wyhodować sporą ilości papryczek chilli :))


Co potrzebujemy?
około 200g ciecierzycy (na oko, nie ważyłam ile zostało mężowi)
jedna średnia cebula
2 ząbki czosnku
ok. 6 łyżek oliwy z oliwek
pieprz, sól
kmin rzymski
ostra papryczka chilli

Jeśli nie mamy ugotowanej ciecierzycy, należy ją namoczyć przez całą noc, a następnie gotować do miękkości około 1,5h.

1. Cebulkę i czosnek kroimy i podsmażamy na patelni na złoty kolor.
2. Ugotowaną wcześniej ciecierzycę zalewamy oliwą z oliwek, przyprawiamy solą, pieprzem i kminkiem oraz dodajemy posiekaną jedną papryczkę. Jeśli nie chcemy żeby było bardzo ostre usuńcie nasiona lub dajcie pół papryczki.
3. Podsmażoną cebulkę z czosnkiem wrzucamy do ciecierzycy i całość dokładnie blendujemy :)


Ciecierzycę warto mieć w swojej kuchni i czasami po nią sięgać. Jest bardzo dobrym źródłem białka oraz posiada znaczne ilości niezbędnych aminokwasów, dzięki czemu w diecie wegańskiej (i nie tylko) może zastępować mięso. Jest również źródłem węglowodanów złożonych, błonnika, a także nienasyconych kwasów tłuszczowych. Zawiera także znaczne ilości fosforu, witaminy B9, żelaza, cynku, magnezu oraz potasu.

Nie bójmy się roślin strączkowych. Śmiało możemy po nie sięgać jeśli nasza dieta jest zrównoważona i mamy w ciągu dnia trochę ruchu to nic nie jest nam straszne :)

Słynny gruziński placek czyli chaczapuri z jajkiem.

Słynny gruziński placek czyli chaczapuri z jajkiem.

Kiedy nie mam pomysłu na kolację lub szybki obiad, staram się stworzyć coś fajnego i smacznego z tego co mam w lodówce. Dzisiejszy przepis to trochę zmodyfikowana gruzińska potrawa, którą marzę żeby spróbować w oryginale :) A chaczapuri to nic innego jak zapiekany placek z serem, w przeróżnych wariantach.

Tak jak wspomniałam moja zmodyfikowana wersja, czyli wrzuć wszystko co masz w lodówce, składała się z:

pół kostki sera feta
kilka suszonych pomidorów
pasta pomidorowa
czerwona cebula
jajko
świeża bazylia

Jak przygotować ciasto? Na dwa duże placki lub trzy mniejsze będziemy potrzebować:
450g mąki pszennej 650
1,5 łyżeczki soli
5g drożdży
150ml letniego mleka
100ml ciepłej wody (nie gorącej)
pół kostki sera feta lub: capri, cheddar, mozzarella ok 350g
2 jajka
2 łyżki masła


1. Mąkę należy przesiać, dodać sól.
2. Mleko z masłem podgrzać w mikrofali lub w rondelku, tak żeby masło się rozpuściło. Pamiętajmy, żeby nie zagotować, nie chcemy wrzątku. Tak samo podgrzewamy wodę
3. Do suchych składników wlewamy mleko i wyrabiamy ciasto. Wodę dodajemy stopniowo, tak, żeby ciasto na koniec było elastyczne. Być może nie będzie potrzeba dużo wody, dlatego nie wlewajcie od razu wszystkiego.
4. Po wyrobieniu ciasto odkładamy na około 30 minut do godziny w ciepłym miejscu.
5. Po tym czasie rozgrzewamy piekarnik na 200 stopni.
6. Ciasto dzielimy na porcje, z których formujemy placek w kształcie łódki. Brzegi zaginamy do środka.
7. Wnętrza naszych chlebków smarujemy pastą pomidorową, układamy pokrojone pomidory i cebulę, a na koniec posypujemy serem.
8. Chlebki wkładamy do nagrzanego piekarnika na około 15 minut (obserwujemy czy się ładnie piecze). Po tym czasie otwieramy piekarnik, delikatnie odgarniamy składniki, robiąc tym samym miejsce na jajko i wbijamy po jednym na porcję. Pieczemy jeszcze około 5 minut aż jajka się zetną.
Wierzch posypujemy bazylią.

Bardzo proste i smaczne kotlety sojowe

Bardzo proste i smaczne kotlety sojowe

Długo się wzbraniałam, bo jak można nazwać kotletem coś co nie jest z mięsa? Ale pojawiły się i u mnie. Kotlety sojowe, które (o dziwo!) posmakowały zarówno mi jak i mojemu mężowi. W końcu trzeba coś zrobić z tym workiem soi, który kupiliśmy kilka miesięcy temu.

Co będziemy potrzebować? (na około 15-20 kotletów, w zależności od wielkości)
300g soi
2 jajka
1 pęczek natki pietruszki
2 średnie cebule
1 czerstwa bułka
1 ząbek czosnku
sól, pieprz
olej
bułka tarta

1. Soję namoczyć dzień wcześniej, zostawić na noc. Na szklankę soi - 2 szklanki wody.


2. Na drugi dzień soję należy ugotować do miękkości. Trwa to około 1,5 - 2h. Następnie odcedzić i wystudzić.
3. Czerstwą bułkę zalać wodą i dokładnie wycisnąć.
4. Czosnek pokroić z cebulą i podsmażyć na złoty kolor.
5. Za pomocą blendera miksujemy soję na gładką masę, dodajemy bułkę, jajko, pietruszkę. Solimy i pieprzymy do smaku.


6. Najlepiej wyrobić ciasto w dłoniach i uformować kotlety o wielkości sobie odpowiadającej. Następnie obtaczamy w bułce tartej i smażymy na dobrze rozgrzanym oleju aż się pięknie zarumienią.


Obiad smaczny i baardzo sycący. Osobiście zjadłam 4 takie małe kotleciki z warzywami i nie byłam głodna przez kolejne kilka godzin. Przy takim obiedzie należy pamiętać, że soja to bardzo dobre źródło białka roślinnego. W 100g mamy 15g białka, 9g tłuszczu i 7,8g węglowodanów. Mimo tego, że soja jest bogata w wiele wartościowych składników odżywczych takich jak: witaminy z grupy B, fosfor, żelazo, magnez i wapń, pamiętajmy, że jest dosyć kaloryczna, a jeśli dodatkowo podsmażamy ją na patelni, tak jak w przypadku tych kotletów, nie przesadzajmy z ilością :)
Ale po takim obiedzie wystarczy wsiąść na rower, albo tak jak ja (chwilowo) wybrać się na dłuugi spacer z synkiem i mężem i trochę na pewno spalimy :)

Pstrąg pieczony z ziemniakami i marchewką

Pstrąg pieczony z ziemniakami i marchewką

Dużo owoców ostatnio występuje w mojej kuchni. Taki sezon, pyszny, słodki i kolorowy :) Dlatego dzisiaj dla odmiany mam dla was przepis na przepysznego (potwierdzone przez męża) świeżego pstrąga pieczonego z młodymi ziemniaczkami, świeżymi ziołami i marchewką.

Udało nam się dostać wspaniałe ryby w okolicach Lublina. Od razu pomyślałam, że dawno nie jadłam takiego pstrąga jak u teściów, z piekarnika. Zawsze stroniłam od ryb, jednak odkąd mój mąż podjął się wyzwania, że przekona mnie do polubienia ryb, dziś sama je szykuję :) Tak więc challenge completed mężu! :)

Co nam jest potrzebne do przygotowania ryby?


jeden duży pstrąg, lub dwa małe (zależy od waszego apetytu)
trochę masła
świeża pietruszka
sól, pieprz, czosnek
ok 6 młodych ziemniaczków
dwie marchewki
tymianek, sól, pieprz,
oliwa z oliwek


Myjemy ziemniaki, kroimy na połówki, doprawiamy solą, pieprzem, tymiankiem i oliwą z oliwek. Tak samo marchewka.
Wkładamy do nagrzanego piekarnika do około 180 stopni (termoobieg) na 20 minut.
Myjemy rybę i wycieramy do sucha. Doprawiamy solą i pieprzem, do środka wkładamy trochę masła i pietruszkę.
Rybę z zewnątrz nacinamy i wkładamy czosnek. Zawijamy w folię.
Po 20 minutach wkładamy rybę i pieczemy 10-15 minut.
Po tym czasie odwijamy rybę z folii i jeszcze pieczemy około 10 minut.

Dodatkowo udało mi się zrobić (po raz pierwszy) chipsy z jarmużu. Osobiście nie lubię, ale po takiej obróbce smak mnie zaskoczył.


Do uzupełnienia smaków na koniec plasterek cytryny i świeżo posiekany koper. Smacznego!

Kruche ciasto z rabarbarem

Kruche ciasto z rabarbarem

Sezon na rabarbar już się zaczął dlatego nie pozostaje nic innego jak upiec najpyszniejsze kruche ciasto z tym dodatkiem. Uwielbiam rabarbar w ciastach, bo mimo ich słodkości, rabarbar ze swoją delikatną kwaśnością nadaje im takiego smaku, że nie jesteśmy w stanie się oprzeć i powiedzieć "mam dość".
Przepis na ciasto nie jest niezwykły, inny, może trochę mniej słodki niż inne, bo pamiętajmy, że to cukier jest białą śmiercią. Nie bójmy się odrobiny tłuszczu w jedzeniu, jest on niezbędny i zdrowy, ale to cukru powinniśmy unikać. Dlatego mimo iż ciasto jest pyszne i mało w nim cukru, starajmy się nie jeść go za dużo :)

Składniki:

CIASTO:
3 szklanki mąki
1/2 szklanki cukru
1 kostka masła
1 jajko
2 żółtka
1 opakowanie cukru wanilinowego
2 łyżeczki proszku do pieczenia


BEZA:
2 białka
szczypta soli
ok 3 łyżeczek cukru

4 łodygi rabarbaru (unikajmy zielonych łodyg!)

1. Wszystkie składniki na ciasto zagniatamy. Wykładamy do formy nasmarowanej masłem. Moja była niewielkie, taka ilość ciasta spokojnie wystarczy do dużej brytfanki.
2. Odkładamy część na kruszonkę
3. Rabarbar myjemy, kroimy na małe kawałki i układamy na cieście.
4. Ubijamy białko z solą, pod koniec ubijania dodajemy cukier i jeszcze przez chwilę ubijamy
5. Bezę kładziemy na owocach i posypujemy kruszonką
6. Piec w 160 stopniach przez około 40 minut. Po tym czasie można włączyć grzanie od dołu i podpiec jeszcze około 10 minut.


Przyznam, że cukiernik ze mnie żaden. Nie szaleję z ciastami. Zaczynam od tych podstawowych. Próbuję co roku zrobić mojemu mężowi na urodziny tort. Zawsze jest zachwycony, bo przy tortach słodkości nie ograniczam, jednak zawsze czegoś brakuje i te torty są nijakie. Dlatego kiedy pojawi się mój kochany synek i będzie trzeba tych tortów trochę więcej niż raz do roku, obiecuję, że się podszkolę i będę się dzielić z wami również takimi słodkościami.

Kochani, a co do tych zielonych łodyg! Starajmy się wybierać te bardziej dojrzałe.
Pomimo swoich licznych właściwości prozdrowotnych takich jak:
źródło witaminy C,E i A, fosforu i potasu, rabarbar ma działanie:
- przeciwzapalne,
- przeczyszczające,
- przeciwutleniające,

a także zawiera błonnik wspomagający pracę jelit.

To należy pamiętać, że nie powinno się go jeść zbyt często. Jest źródłem kwasu szczawiowego, jego nadmiar może mieć wpływ na rozwój kamicy nerkowej. Dieta bogata w szczawiany zmniejsza wchłanianie wapnia.
Kobiety karmiące również powinny ograniczyć spożywanie rabarbaru, którego składniki mogą wywołać biegunki u malucha.
Chrzan tylko dla ludzi o mocnych nerwach!

Chrzan tylko dla ludzi o mocnych nerwach!

Wielkanoc już za rogiem. Może pogoda nie dopisuje, ale nie pozwólmy żeby odebrało nam to nastrój podczas tych kilku dni świąt z rodziną. U nas jak zwykle przetwórstwo domowe od kilku dni zajmuje nam wolny czas. Myśleliśmy, że w nowym mieszkaniu, z pracą i dojazdami do Lublina nie będzie czasu wolnego na takie szaleństwa w kuchni, ale prawdziwym wariatom kulinarnym nic nie przeszkodzi w eksperymentowaniu :)

Nasz synek ma już 28 tygodni i rozrabia coraz bardziej! Dokucza mamie, a czasem i nawet tacie, ale szczerze to już oboje nie możemy się doczekać aż przyjdzie na świat i urozmaici oraz zamąci w naszym życiu jeszcze bardziej :)

A dzisiaj przepis na chrzan tarty domowej roboty, tylko dla odważnych. Mąż przyjechał wczoraj z czterema korzeniami i kilkoma burakami oświadczając, że dzisiaj robimy chrzan albo ćwikłę!

Przepis jest prosty:
4 korzenie chrzanu
sok z jednej cytryny lub ocet winny
kilka łyżek przegotowanej wody
sól
cukier
dodatkowo jogurt naturalny lub śmietana


Korzenie należy obrać i włożyć do zimnej wody na około godzinę, dzięki temu łatwiej go będzie utrzeć.
Wydawałoby się, że tarcie to łatwa sprawa, ale nie bądźcie tacy pewni. Ucieramy chrzan na małych oczkach i przy okazji wypłaczemy się za całe życie ;) uważajcie. Jeśli jest możliwość warto zrobić to na świeżym powietrzu, lub na balkonie. My nie mieliśmy. Mąż płakał i płakał ucierając, ale udało się :)


Utarty chrzan przelewamy na sitku wrzątkiem, żeby go sparzyć i zmiękczyć.
Sok z cytryny mieszamy z 4 łyżkami wody, około łyżeczką soli i łyżeczką cukru i dodajemy do chrzanu.
Chrzan zostawiamy pod przykryciem na około 2h, po tym czasie próbujemy i ewentualnie doprawiamy do smaku.
Wkładamy do słoiczków i zakręcamy. Chrzan może stać w lodówce do około 4 tygodni.


Uwaga! Chrzan jest wyjątkowo ostry, piecze i wywołuje płacz :) dlatego przed podaniem zaleca się wymieszać z jogurtem lub śmietaną.
Mi wyszło 4 i pół słoiczka. Dwa zostawię, a z pozostałych zrobię ćwikłę.
To będzie pyszny dodatek na stół wielkanocny ;)

Oprócz chrzanu tradycyjnie już na święta mąż przygotowuje pyszny schab gotowany w sous vide z czosnkiem, tymiankiem i domową suszoną mieszanką warzyw. Gotujemy go przez 4 godziny w temperaturze 73 stopni. Tak zapakowany już wygląda pięknie, a co dopiero ugotowany!


Życzę wam wszystkim miłych, spokojnych i rodzinnych Świąt Wielkanocnych :)
Tarta ze szpinakiem, suszonymi pomidorami i serem feta

Tarta ze szpinakiem, suszonymi pomidorami i serem feta

W tym tygodniu mamy wielkie pakowanie, przeprowadzamy się do innego miasta i nowego mieszkania. Najbardziej cieszę się, że nie będę musiała już dzielić z nikim lodówki i kuchni! Uwierzcie mi nie ma nic gorszego niż jedna lodówka na 6 osób, znaleźć miejsce w zamrażarce graniczy z cudem.
Pierwsze słowa jakie powiedziałam do męża kiedy znaleźliśmy mieszkanie? "Kochanie! Zobacz jaka duża lodówka, cała dla nas!"

Tak mnie naszło ostatnio na jakieś eksperymenty w kuchni. Zobaczyłam co mam w lodówce i co mogę z tego zrobić. Nie było tego za wiele i same resztki. Śledzę Pascala raz na jakiś czas, szukając inspiracji. Dzisiejszy przepis jest troszkę zmodyfikowaną wersją tego co obejrzałam.


Składniki na ciasto kruche trochę inaczej:
300g mąki pszennej
1 jajko
płaska, łyżeczka soli
3 łyżki jogurtu naturalnego
ulubione zioła (opcjonalnie)

Wyrabiamy do uzyskania jednolitej masy i wstawiamy do lodówki na około 30 minut. Po tym czasie wałkujemy do odpowiedniej średnicy, w zależności czy mamy formę na tartę czy nie.


Składniki na tartę:
ser feta
pomidory suszone
pół opakowania szpinaku
czosnek
pieprz, sól
opcjonalnie inny, ulubiony ser (ja nic nie dodawałam)

jajko
śmietana 30% (ja użyłam 18%)


Smażymy szpinak na oleju z czosnkiem, aż cała woda odparuje.
Kroimy ser feta w kostkę, pomidory i ewentualnie inny ser.
Mieszamy jajko z łyżką śmietany, aż uzyskamy jednolitą masę.
Układamy wszystkie składniki na cieście, zawijamy brzegi, jeśli nie robimy w foremce.
Polewamy całość masą z jajka i śmietany.

Pieczemy około 25 minut w 180 stopniach.

Mój przepis jest trochę zmodyfikowany, starałam się ograniczyć kaloryczność. Ze względu na ciążę, nie chcę się objadać ciężkim i tłustym jedzeniem, a to nawet trochę imituje pizzę. Więc zjadłam ze smakiem :)
Do przepisu wykorzystałam domowe suszone pomidory, muszę przyznać, że in dłużej stoją tym lepszego smaku nabierają :)
Przepis na domowe suszone pomidory znajdziecie TUTAJ.

Kaloryczność w diety kobiety ciężarnej.

Kaloryczność w diety kobiety ciężarnej.

W Twoim ciele rozwija się nowa istotka! Natura świetnie sobie radzi z zachodzącymi w Tobie procesami i zmianami, żeby dzidziuś urodził się śliczny i zdrowy, jednak jako mama możesz sprawić, że szanse na to będą jeszcze większe, a jednocześnie sama będziesz czuła się piękna i zdrowa.
Najważniejsze w ciąży jest odżywianie! W trakcie ciąży nie chodzi o to, żeby jeść więcej, za dwoje, lecz żeby jeść jak najlepiej. Zdrowa dieta to najlepsze co możesz dać swojemu dziecku na start.
Dlaczego jest to tak ważne? Po pierwsze zwiększasz prawdopodobieństwo, że maluch urodzi się z prawidłową masą urodzeniową, zmniejszysz prawdopodobieństwo wystąpienia niektórych wad wrodzonych, a dodatkowo, wykształcasz nawyki żywieniowe dzidziusia! Nie odbierajmy więc tym maluchom szansy na świetny start, od samego poczęcia aż do momentu, gdy zostanie dorosłym człowiekiem.
Prawidłowe odżywianie zwiększy Twoją szansę na bezpieczne przebycie tych 9 miesięcy. Odpowiednia podaż składników może wpłynąć na uniknięcie często występującej niedokrwistości czy pomóc nam w przejściu przez nieprzyjemne dolegliwości takie jak nudności, zaparcia, zmęczenie oraz na szybszy powrót do sił po porodzie.
Dieta kobiety w ciąży niewiele różni się od diety przeciętnego zdrowego stylu odżywiania. Występują w niej jedynie niewielkie modyfikacje.
Porady, które tu zamieszczę są wnioskami z moich prywatnych doświadczeń. Nie oznacza to, że będą działać tak samo u każdej kobiety. Jednak dobre nawyki żywieniowe warto wprowadzić w swojej diecie szczególnie w tym okresie, a nawet i dłużej :)

Przyjęło się, że kobieta w ciąży powinna jeść za dwoje. Oczywiście, powinna zwracać uwagę na to ile i jak je, jednak wbrew wszystkim dobrym radom mam i babć, nie oznacza to, że możemy zjeść podwójną porcję obiadu (jedna dla mnie, jedna dla maluszka). Prawda jest taka, że dietę zwiększamy jedynie o około 300 kcal. To dość niewiele i bardzo łatwo tę liczbę przekroczyć. W I trymestrze niekoniecznie trzeba w ogóle zwiększać podaż kalorii, dziecko ma zaledwie kilku centymetrów. W późniejszym okresie kaloryczność powinna być zwiększona do około 350 kcal, natomiast pod koniec ciąży do maksymalnie 500 kalorii, co wiąże się z tym, że dziecko jest już znacznie większe, a dodatkowo mama musi mieć energię na poród i późniejsze karmienie nowego członka rodziny :)

Tak więc przyjmowanie większej liczby kalorii niż wymaga tego rosnące dziecko nie jest wskazane. To samo dotyczy spożywania zbyt małej ilości co jest niemądre, gdyż w II i III trymestrze może zakłócić rozwój dziecka, ale nie jest to niebezpieczne.

Są wyjątki jeśli chodzi o zmianę nawyków żywieniowych, a dotyczą one mam, które mają nadwagę lub niedowagę, gdy młoda mama sama jeszcze rośnie i ma szczególne potrzeby odżywcze oraz gdy mama w brzuchu nosi więcej niż jeden płód ;)

Ile zatem należy przybrać na wadze? Prawda jest taka, że każda z nas jest inna, każda inaczej przeżywa ten czas. Założenia opierają się na Twoim BMI. Pamiętaj żeby zawsze konsultować się ze swoim lekarzem prowadzącym. Ogólne normy przedstawiają się następująco:
BMI prawidłowe 18,5-25 zalecany przyrost masy ciała wynosi od 11 do 16kg
Nadwaga BMI 25-30 przyrost masy ciała od 7 do 12kg
Otyłość BMI >30 od 7 do 9kg
Niedowaga BMI <18,5 od 13 do 18kg Kobiety w ciąży wielopłodowej powinny przybrać o kilka kg więcej na każde dziecko. Cała sztuka polega na tym, żeby nie przesadzać w żadną stronę i nie panikować :) To co przybieramy to nie tylko tłuszcz, ale również łożysko, wody płodowe, powiększona macica, piersi, zwiększa się objętość krwi czy płyny komórkowe. Ciążą to piękny czas, przeżyjmy go bez martwienia się o te kilka kilogramów więcej, a zacznijmy lepiej dbać o siebie i maluszka. Postaram się w tej serii opisać swoje spostrzeżenia, uwagi, porady i może razem będzie nam łatwiej.

Żywienie kobiet w ciąży.

Ponieważ ten temat zajmuję ostatnio większość mojego czasu, z uwagi na fakt, że jestem w ciąży już od dłuższego czasu, zastanawiam się co i jak jeść, żeby nie zaszkodzić sobie i dziecku, a nawet pomóc w niektórych mniej fajnych aspektach bycia w ciąży.
Stąd pojawił się pomysł na utworzenie kilku wątków dotyczących tylko żywienia kobiet w ciąży.
Zamierzam posłużyć się wiedzą zdobytą na studiach oraz artykułami i książkami naukowymi, a przede wszystkim własnym doświadczeniem.

Los chciał, że zaczynam semestr tematami dotyczącymi żywienia kobiet ciężarnych oraz żywienia dzieci. Coś czuję, że polubię te tematy bardziej w nadchodzącym czasie :)

Karnawałowe mini burgery

Karnawałowe mini burgery

Wraz z nowym rokiem doświadczę wieeelu nowych rzeczy. Pomijając to, że rok 2017 minął bardzo szybko i ciekawie, czuję, że to właśnie 2018 będzie taki jakiego jeszcze nie było. Przeprowadzka, małżeństwo i początki rodzicielstwa w jednym roku? Tego chyba nikt nie przewidział. Nie mogę się już doczekać.
A ponieważ mamy karnawał, to nie będzie brakowało również imprez, domówek i spotkań ze znajomymi, których warto ugościć czymś innym, fajnym i do tego bardzo smacznym :)

Mini burgery to smaczna, zdrowsza wersja burgera jakiego znamy z knajpy w troszkę mniejszym wydaniu. Przygotowaliśmy je z narzeczonym na sylwestra i zrobiły furorę, jako pierwsze zniknęły ze stołu :)


Składniki na około 35 burgerów:

Ciasto:
3 szklanki mąki pszennej
1 łyżeczka cukru
1/3 opakowania drożdży
1 szklanka ciepłego mleka
1,5 łyżeczki soli
1 jajko do ciasta i 1 żółtko do posmarowania bułeczek
1 łyżka masła
siemię lniane złote lub sezam

Pozostałe składniki:
400 g mięsa mielonego
1 jajko
2 świeże pomidory
sałata
olej
cebula
sól, pieprz
tymianek
1 ząbek czosnku

Sos czosnkowy:
2 łyżki majonezu
3 łyżki jogurtu greckiego
2 ząbki czosnku


Sposób przygotowania:


1. Mieszamy mąkę, cukier i sól. Dodajemy mleko, w którym rozpuszczamy drożdże oraz rozpuszczone i ostudzone masło. Wybijamy jajko i wyrabiamy do uzyskania jednolitego, gładkiego ciasta, odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłym miejscu, na około 1 godzinę.

W tym czasie polecam przygotować sos czosnkowy, żeby się przegryzł do czasu, gdy będziemy nim smarować gotowe bułeczki :)

2. Kiedy ciasto podwoi swoją objętość ponownie je zagniatamy i formujemy z niego małe kulki. Układamy na papierze delikatnie je rozpłaszczając.
3. Bułeczki smarujemy jajkiem i posypujemy sezamem lub siemieniem lnianym
4. Bułeczki pieczemy około 15 minut w termoobiegu, w 160 stopniach.

5. W czasie gdy bułeczki się pieką mięso mielone mieszamy z jajkiem, przyprawami i czosnkiem. Formujemy malutkie kotleciki o średnicy podobnej do piekących się bułek. Smażymy na rozgrzanym oleju.
6. Gdy bułeczki stygną sałatę rwiemy na małe kawałki, kroimy cebulę w piórka, a pomidora w ćwiartki.
7. Ostudzone bułeczki kroimy równo na pół, smarujemy sosem czosnkowym, układamy kotlecik i pozostałe składniki. Na koniec przebijamy wykałaczką żeby pięknie się prezentowały.
Smacznego!



Copyright © 2014 W Morozówce , Blogger