Sezon na śliwki. Placek drożdżowy ze śliwkami.

Sezon na śliwki. Placek drożdżowy ze śliwkami.

Mam nadzieję, że chętnych na pyszny placek nie brakuje? Pierwszy raz robiłam ciasto drożdżowe i muszę przyznać, że nadal uważam je za najlepsze ze wszystkich, na podium z szarlotką na kruchym :)
U mnie w domu zawsze był drożdżowiec, z rodzynkami lub bez. Najlepiej smakował z masłem i szklanką mleka. Czas odświeżyć sobie pamięć i powrócić do tych pięknych, beztroskich lat dzieciństwa, kiedy nic jeszcze nie zaprzątało głowy.


Składniki:

Ciasto:
650g mąki pszennej tortowej
3 żółtka
100g cukru
100g masła lub margaryny
300ml ciepłego mleka
15g drożdży

Śliwki:
1kg śliwek węgierek
1 łyżka cukru

Kruszonka:
100g masła lub margaryny
100g mąki
50g cukru

Wszystkie składniki wyjmujemy z lodówki wcześniej żeby miały temperaturę pokojową.

Przygotowanie:
1. Żółtka i cukier ucieramy mikserem do uzyskania jednolitej, puszystej masy.
2. Rozpuszczamy drożdże w podgrzanym mleku (nie gotujemy).
3. Dodajemy mąkę, masło/margarynę oraz mleko z drożdżami i zagniatamy ciasto ręcznie do momentu aż nie będzie się przyklejać do rąk i miski.
Pamiętajmy, że drożdże nie lubią metalu dlatego najlepiej unikać metalowych misek i łyżek :)
4. Gotowe ciasto odkładamy do ciepłego miejsca na 30 minut, żeby trochę wyrosło.

W czasie gdy ciasto nam rośnie, myjemy porządnie śliwki i wyjmujemy pestki. Tak przygotowane śliwki wrzucamy do garnka i zasypujemy cukrem. Chwilę je smażymy, żeby puściły sok, ale się nie rozpadły. Następnie sok zlewamy, a śliwki odstawiamy do wystygnięcia.

Przygotowanie kruszonki jest jeszcze prostsze. Zagniatamy mąkę masło/margarynę i cukier żeby nam się wszystkie składniki zlepiły i wkładamy do lodówki lub zamrażarki.

5. Kiedy ciasto nam podrośnie wykładamy je do formy lub tortownicy, które najlepiej wysmarować masłem i obsypać mąką, lub tak jak ja wyłożyć papierem. Zostawiamy jeszcze na około 30 minut żeby urosło.
6. Układamy śliwki i lekko je wciskamy w ciasto, wtedy nie będą tylko na wierzchu, ale również i w środku ciasta.
7. Przygotowaną wcześniej kruszonkę trzemy na tarce lub w rękach i posypujemy wierzch ciasta.
8. Ciasto pieczemy w 180 stopniach przez około 60 minut. Najlepiej sprawdzać patyczkiem, gotowe będzie jak patyczek będzie suchy. Po tym czasie wyłączamy piekarnik i zostawiamy ciasto na 10 minut przy uchylonych drzwiczkach.


Na koniec podziwiamy efekt końcowy :) Pamiętajmy, że wszystko jest dla ludzi. Nawet zjedzenie placka nie wiąże się z końcem świata i przybraniem na masie. Wystarczy tylko umiar :) KAWAŁECZEK dziennie jeszcze nikogo nie zabił :D
Życzę smacznego!


Domowy przepis na suszone pomidory w oleju.

Domowy przepis na suszone pomidory w oleju.

Z uwagi na brak czasu, zaniedbałam trochę bloga. Ale wkrótce zacznie się nowy semestr, a co za tym idzie - nowe posty. Całe moje wakacje polegały na podróżach z Lublina do mojego domu lub do domu mojego chłopaka. Tak więc nie było tygodnia, gdzie nie spędziłabym całego dnia w podróży samochodem. Niestety wiązało się to z tym, że nie miałam przy sobie laptopa i dostępu do kuchni. Nigdy nie było na tyle czasu, wyobrażacie to sobie?
Aktualnie wróciłam do Lublina. Kończy się lato, a razem z latem dostęp do świeżych, domowych warzyw i owoców. Dlatego postanowiłam zatrzymać na dłużej te produkty.

Dzisiaj z przyjemnością zaproponuję wam domowe suszone pomidory w oleju :) Pycha!


Zacznijmy od tego jaką odmianę najlepiej wybrać? Do suszenia nadają się najlepiej pomidory typu Lima. Owoce mają wydłużony kształt, są twarde i nie zawierają dużo wody. Ja kupiłam 5kg.
Pomidory należy dokładnie umyć i wydrążyć środek z pestkami.


Ja pokroiłam je jeszcze na ćwiartki, a żeby nie marnować wydrążonego miąższu, zrobiłam z niego przecier pomidorowy. Wszystko zblendowałam, zagotowałam i przyprawiłam solą, a potem zawekowałam w słoiku :) w mojej kuchni nic się nie zmarnuje.


Suszyłam pomidory w suszarce. Był to dla mnie najlepszy sposób. Mieszkanie w akademiku daje mi tę swobodę, że nie płacę za prąd. Tak więc zabrałam wszystko ze sobą i korzystam z akademikowej kuchni. Przyznam szczerze, że miałam problem z ustawieniem odpowiedniej temperatury. Większość przepisów mówiła o suszeniu w piekarniku (około 7-9h, przy uchylonych drzwiczkach). Ja piekarnik w akademiku mam słaby i stary. Suszarka sprawdziła się świetnie, ale do uzyskania odpowiedniego stopnia wysuszenia zaczęłam suszyć w temperaturze 70 stopni przez 5h, następnie 50 stopni i zostawiłam na noc. Rano z lekkim strachem, że pomidory wyschły na wiór poszłam sprawdzić, ale wszystko było idealnie.
Oczywiście myślę, że 7 godzin w temperaturze 70 stopni też by było okej. Po prostu pomidory były jeszcze "mokre", a chciałam żeby faktycznie wyschły.
W między czasie suszyłam jeszcze śliwki (30 godzin!. Pycha :)


Tak więc po kilkunastu godzinach moje pomidory wyglądały na pięknie wysuszone:


Jeśli chodzi o przyprawy to wiele przepisów sugerowało zastosowanie ulubionych, jednak według mnie najbardziej pasuje tymianek, bazylia, czosnek i sól. Dodatkowo ocet winny i olej roślinny lub oliwa.


Podsumowując, co nam będzie potrzebne? (Mi wyszło 5 słoików, dwa większe i trzy mniejsze).

5kg pomidorów typu Lima
ok 1l oleju roślinnego lub oliwy
łyżka octu winnego
czosnek
bazylia
tymianek
sól

Wysuszone pomidory wkładamy do miski, zalewamy octem, dodajemy przyprawy (bazylia, tymianek, sól) i delikatnie mieszamy.
Następnie układamy do słoików, do 2/3 wysokości i dodajemy po kilka ząbków czosnku do każdego słoiczka.
Olej lub oliwę podgrzewamy do około 90 stopni, nie więcej ponieważ wszystko nam się usmaży za bardzo i pomidory się zmarnują. 90 stopni to maksimum.
Zalewamy słoiki rozgrzanym olejem tak, żeby przykryć wszystkie pomidory. Zakręcamy i odwracamy do góry dnem, żeby się zawekowało.

Podczas zalewania olejem można zaobserwować zmianę barwy, pomidorki będą się smażyć w tym oleju przez chwilę. Ja dodałam świeże liście bazylii, która mi rośnie na balkonie. Zapach ma tak intensywny, że nie chciałam dodawać już suszonej. Efekt końcowy wygląda obiecująco.


Przyznam szczerze, że chociaż suszenie trwało długo, myślę, że warto zrobić sobie kilka słoiczków. Szczególnie, że jeden taki słoik w sklepie kosztuje średnio 10zł, a pomidorki suszone lubimy :D

Mam nadzieję, że zacznę znowu częściej tutaj zaglądać. Zapowiada się, że będę miała więcej czasu i możliwości na przygotowywanie się do zimy i robienie przetworów. W najbliższym czasie szykuję się do zrobienia mojej pierwszej nalewki z pigwy!
Copyright © 2014 W Morozówce , Blogger