Studencki, dietetyczny, zdrowy i smaczny obiad.

Studencki, dietetyczny, zdrowy i smaczny obiad.

To co wam dzisiaj opisze dla niektórych może być straszne, a dla niektórych świetnym pomysłem na obiad.
Dlaczego straszne?
Bo mało, bo chudo, bo zdrowo, bez smaku, bez ziemniaków, bez oleju!
A dlaczego świetnie?
Bo chudo, bez oleju, bez ziemniaków, smaczne, zdrowe i szybkie w przygotowaniu!

Jest wiele zalet gotowania na parze i oszczędność czasu to jedna z nich. Uwierzcie mi, 30 minut zajmuje przygotowanie całego posiłku, na dodatek wcale nie musisz stać i pilnować, obracać, żeby się nie przypaliło. Wystarczy wszystko obrać, pokroić, mięso przyprawić, zawinąć i gotowe.

Kolejną zaletą gotowania na parze to oszczędność w zmywaniu. Wyobraźcie sobie, że możecie cały obiad przygotować w jednym garnku (no dobra, dwóch jeśli mamy te specjalne garnki piętrowe). Ja aktualnie posiadam w domu jedno takie urządzenie, które nawet nie służy do gotowania na parze, a do gotowania ryżu, ale i tak się sprawdza. Można je dostać za niewielkie pieniądze w Lidlu (ok 60zł). Jedyną wadą tego urządzenia jest mało miejsca. Dla jednej osoby - super, całej rodziny tym nie wykarmimy.

Z zalet mogę jeszcze dodać aspekty zdrowotne. Gotowanie na parze pozwala nam zachować wszystkie składniki mineralne z żywności. Ponieważ kiedy gotujemy w wodzie większość z nich tracimy, gotowanie na parze jest świetną alternatywą dla zdrowego przygotowywania jedzenia.
Oczywiście takie jedzenie jest bardzo lekkostrawne, niskokaloryczne i do tego na prawdę dobre.

Mój dzisiejszy obiad został przygotowany w 30 minut, a jego kaloryczność wynosi około 260kcal. Mało? Mało. Ale kto powiedział, że obiad musi być tłusty, ciężki, mieć dużo kalorii i najlepiej żeby starczyło do wieczora? Nikt. Przyjęło się tak, że obiady zawsze są syte, jedzenia jest dużo. A to nie o to chodzi żeby najadać się na 110%. Nie przejadajmy się.

Co dzisiaj w menu:
Udko z kurczaka bez skóry, jedna średnia marchew, kalafior, cukinia (mamy teraz sezon na cukinie) i kasza bulgur.

Kurczaka przyprawiałam czosnkiem, oliwą z oliwek i tymiankiem. Oliwę dzisiaj wybrałam z kolekcji mojej mamy, z truflami (nie wiedziałam nawet, że takie są!), ale miała ciekawy zapach.


Czosnek wyciskamy, polewamy udko oliwą i doprawiamy tymiankiem, a następnie szczelnie zawijamy w folię aluminiową.


Z dodatków jak wspomniałam wcześniej była marchewka, kalafior, cukinia i kasza bulgur.
Ustawiamy minutnik na 20 minut i wkładamy najpierw kurczaka. Po 5 minutach dokładamy resztę warzyw, starając się rozłożyć je tak, żeby wszystkie równomiernie miały dostęp do pary. Wtedy mamy pewność, że wszystkie dobrze się ugotują. Kaszę wrzucamy, gdy zostanie nam 8 minut do końca.



Na koniec z takich ciekawostek, które ostatnio wyczytałam to ugotowana i rozdrobniona marchewka, chociaż ma wyższy indeks glikemiczny jest lepsza, ponieważ przyswaja się więcej beta-karotenu.Jeśli chcemy jeść surowe marchewki, to musimy je bardzo dobrze pogryźć :)
Natomiast osoby palące powinny z marchewką uważać. Długotrwałe stosowanie dużych dawek beta-karotenu (ponad 20 mg) u osób palących papierosy może indukować procesy nowotworowe. Norma dobowa to 1,3 - 2,9 mg.

Ja tymczasem uciekam. Już prawie 16:00, robi się chłodniej więc ruszam niedługo na rower, czas na trochę ruchu.

Próba 1.

Cześć! Nie wiem, który to już raz pojawiam się tutaj i znikam, ale mam nadzieję, że to już ostatni raz.
Mam na imię Małgosia, jestem studentką (ostatnia prosta) i lubię jeść! I o tym chcę pisać, o tym lubię mówić i liczę na to, że o tym będziecie chcieli czytać.

Mieszkam w akademiku. Razem z chłopakiem większość naszego wolnego czasu spędzamy w kuchni. Uwielbiamy gotować, wymyślać, eksperymentować (no dobra, to mój chłopak wymyśla i eksperymentuje, ja tylko przyklaskuję z radością i gratuluję pomysłów). Staramy się jeść zdrowo. Gotujemy na parze, czasem coś wyląduje w piekarniku.
Naszym motto jest kupować żywność jak najmniej przetworzoną i zrobić z tego pyszne jedzenie. Kiedyś przeczytałam o diecie jaskiniowców i się zachwyciłam. Słyszeliście o takiej? Już tłumaczę: "Jedz tylko pokarm, z którego nic nie zostało usunięte, do którego nic nie zostało dodane i który zepsuje się jeśli nie zjesz go natychmiast".
Proste prawda? I o to w tym chodzi. To najlepsze co możemy dla siebie zrobić.
Tak więc chciałabym tu pisać o jedzeniu. O tym jak wybierać żeby było zdrowo, co warto jeść żeby nam się żyło lepiej i dłużej!

Chłopak długo namawiał mnie żebym zaczęła pisanie bloga. Nie byłam przekonana. Brakowało mi czasu, nie wiedziałam jak zacząć. Teraz kiedy wszyscy studenci zaczęli wakacje (chłopak wyjechał do pracy do Londynu!), a ja zaczynam pisać, trochę słabo co? Ale myślę, że damy radę.

Wakacje spędzam w domu rodzinnym, pracuję i staram się gotować tak, jak to robiłam przez ostatni rok. Jasne, że w domu jest łatwiej, bo rodzice zajmują się zaopatrzeniem i w ogóle jest super. Ale nie do końca. U mnie w domu każdy je coś innego, więc każdy sam sobie przygotowuje jedzenie (nie licząc wspólnych niedzielnych obiadów, które są już tradycją - rosół!). Tak więc ja nie obarczam rodziców swoimi zakupami i sama biegam po swoje zdrowe jedzenie. A mimo wszystko trochę tego jest.

Zapraszam was serdecznie do czytania mojego nieogarniętego bloga. Piszcie, komentujcie, pytajcie. Na wszystko odpowiem :)
Copyright © 2014 W Morozówce , Blogger