Warzywa w sous vide.
lutego 25, 2017
0
aktywnie
,
codzienność
,
dieta
,
dietetyka
,
eko
,
fit
,
gotowanie na parze
,
niskokaloryczne
,
pakowanie próżniowe
,
sous vide
,
student
,
wartości odżywcze
,
witaminy
,
zdrowie
Kiedy przez ostatni rok jadłam warzywa gotowane na parze nie przyszło mi do głowy, że mają one inny smak kiedy ugotują się w sosie własnym.
Tak dzieje się, gdy gotujemy warzywa metodą sous vide. Zamknięte w próżni gotują się w temperaturze około 83-85 stopni Celsjusza, przez ok 10 - 30 minut, w zależności od rodzaju.
Mimo, że warzywa nie podlegają tak krytycznej regulacji temperatury jak mięso czy ryby, warto wiedzieć jak prawidłowo je przygotować, żeby uzyskać zadowalający efekt.
Gotowanie warzyw w sous vide i odseparowanie ich od wody, pozwala zachować wartość odżywczą, która zwykle jest niższa kiedy gotujemy warzywa bezpośrednio w wodzie. Nie tracą one koloru oraz smaku, a także, co może niektórych zaskoczyć, są na prawdę pyszne i chrupiące.
Nasze gotowanie polega na eksperymentowaniu. Nie czytamy poradników, ale metodą prób i błędów znajdujemy odpowiednie temperatury i czas gotowania danych produktów.
W ciągu ostatnich dwóch miesięcy przetestowaliśmy już bardzo dużo różnych kombinacji jeśli chodzi o gotowanie mięsa czy warzyw. Pojawiła się już kaczka, indyk czy wątroba wołowa lub wieprzowa, które w towarzystwie marchewki, buraka lub brokuła były zaskakująco przyjemnym dla podniebienia doświadczeniem.
Uwierzcie mi, kiedy próbujemy warzywa ugotowane w sous vide, za każdym razem zaskakuje nas ich wyrazisty smak i zapach. Gdyby było to możliwe przemyciłabym to na bloga, ale na ten moment, żeby nie być gołosłowną, mogę wam jedynie pokazać.
Wcześniej umyte i wysuszone warzywa trafiają do próżni, a potem na nasz talerz z zachowaną całą gamą kolorów, smaków, zapachów i składników mineralnych. Również ich struktura, mimo odessanego powietrza, zazwyczaj się nie zmienia.
Do środka można również włożyć natkę pietruszki, odrobinę masła czy cebulki. Wszystko to bardzo fajnie się komponuje, a brokuły z masełkiem nie dosyć, że chrupiące, to smaczne jak nigdy. Myślę, że niejeden niejadek mógłby się skusić :)
A tak wygląda de volaille z kaczki gotowany metodą sous vide:
De volaille autorstwa mojego chłopaka, z marchewką, oscypkiem i szczypiorem. Nietypowe, oryginalne i smaczne!
Jak przygotować takiego de volaille?
Pierś z kaczki kroimy na cieńsze plastry, układamy pokrojone w drobne paski warzywa oraz ser i zawijamy szczelnie żeby nic nie wypadło ze środka.
Tak przygotowane piersi wkładamy do specjalnego worka foliowego i za pomocą specjalnego urządzenia do pakowania próżniowego, odsysamy powietrze i zgrzewamy worek. Urządzenie to jest tak sprytne, że wystarczy wcisnąć jeden guzik i samo zrobi wszystko za nas.
Następnie wkładamy do sous vide i wciskamy start (83 stopnie, 1-1:20h). A teraz możemy spokojnie zająć się innymi sprawami, dopóki urządzenie nie da nam znać, że obiad gotowy.
Wygoda przygotowania posiłku w ten sposób pozwala nam oszczędzić stania przy kuchni i pilnowania żeby nam się nie rozgotowało, nie przypaliło, nie wykipiało. Obiad sam się robi, a my w tym czasie możemy zrobić rzeczy, które odkładaliśmy na "po obiedzie".
Ponieważ z roztargnienia zapominam fotografować każdy etap przygotowania takiego posiłku nie mam zdjęć, ale przy następnej okazji obiecuję, zdjęcia będą :)
Tak dzieje się, gdy gotujemy warzywa metodą sous vide. Zamknięte w próżni gotują się w temperaturze około 83-85 stopni Celsjusza, przez ok 10 - 30 minut, w zależności od rodzaju.
Mimo, że warzywa nie podlegają tak krytycznej regulacji temperatury jak mięso czy ryby, warto wiedzieć jak prawidłowo je przygotować, żeby uzyskać zadowalający efekt.
Gotowanie warzyw w sous vide i odseparowanie ich od wody, pozwala zachować wartość odżywczą, która zwykle jest niższa kiedy gotujemy warzywa bezpośrednio w wodzie. Nie tracą one koloru oraz smaku, a także, co może niektórych zaskoczyć, są na prawdę pyszne i chrupiące.
Nasze gotowanie polega na eksperymentowaniu. Nie czytamy poradników, ale metodą prób i błędów znajdujemy odpowiednie temperatury i czas gotowania danych produktów.
W ciągu ostatnich dwóch miesięcy przetestowaliśmy już bardzo dużo różnych kombinacji jeśli chodzi o gotowanie mięsa czy warzyw. Pojawiła się już kaczka, indyk czy wątroba wołowa lub wieprzowa, które w towarzystwie marchewki, buraka lub brokuła były zaskakująco przyjemnym dla podniebienia doświadczeniem.
Uwierzcie mi, kiedy próbujemy warzywa ugotowane w sous vide, za każdym razem zaskakuje nas ich wyrazisty smak i zapach. Gdyby było to możliwe przemyciłabym to na bloga, ale na ten moment, żeby nie być gołosłowną, mogę wam jedynie pokazać.
Wcześniej umyte i wysuszone warzywa trafiają do próżni, a potem na nasz talerz z zachowaną całą gamą kolorów, smaków, zapachów i składników mineralnych. Również ich struktura, mimo odessanego powietrza, zazwyczaj się nie zmienia.
Do środka można również włożyć natkę pietruszki, odrobinę masła czy cebulki. Wszystko to bardzo fajnie się komponuje, a brokuły z masełkiem nie dosyć, że chrupiące, to smaczne jak nigdy. Myślę, że niejeden niejadek mógłby się skusić :)
A tak wygląda de volaille z kaczki gotowany metodą sous vide:
De volaille autorstwa mojego chłopaka, z marchewką, oscypkiem i szczypiorem. Nietypowe, oryginalne i smaczne!
Jak przygotować takiego de volaille?
Pierś z kaczki kroimy na cieńsze plastry, układamy pokrojone w drobne paski warzywa oraz ser i zawijamy szczelnie żeby nic nie wypadło ze środka.
Tak przygotowane piersi wkładamy do specjalnego worka foliowego i za pomocą specjalnego urządzenia do pakowania próżniowego, odsysamy powietrze i zgrzewamy worek. Urządzenie to jest tak sprytne, że wystarczy wcisnąć jeden guzik i samo zrobi wszystko za nas.
Następnie wkładamy do sous vide i wciskamy start (83 stopnie, 1-1:20h). A teraz możemy spokojnie zająć się innymi sprawami, dopóki urządzenie nie da nam znać, że obiad gotowy.
Wygoda przygotowania posiłku w ten sposób pozwala nam oszczędzić stania przy kuchni i pilnowania żeby nam się nie rozgotowało, nie przypaliło, nie wykipiało. Obiad sam się robi, a my w tym czasie możemy zrobić rzeczy, które odkładaliśmy na "po obiedzie".
Ponieważ z roztargnienia zapominam fotografować każdy etap przygotowania takiego posiłku nie mam zdjęć, ale przy następnej okazji obiecuję, zdjęcia będą :)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz