Chlebek żytnio-orkiszowy.

Urwanie głowy! Dwa kierunki jednocześnie to jak dwie liny przywiązane do obu rąk. Jedna ciągnie w lewo, druga w prawo. Nie ukrywam, początek jest trudny. Stąd moja nieobecność. Łudziłam się, że dam radę wszystko szybko ogarnąć, ale niestety życie toczy się swoim rytmem, ale chociaż jestem wykończona już w drugi dzień, to cieszę się, że podjęłam to wyzwanie.
Ponieważ brakowało mi czasu nawet na tak proste i normalne rzeczy jak umycie naczyń czy ścielanie łóżka, zabrakło mi też czasu na napisanie w sobotę przepisu.
Ale dzisiaj, z pomocą mojego niezastąpionego chłopaka udało nam się upiec chleb, który w planach był od początku.

Jak wykonać taki chleb? Przygotowałam przepis na dwa bochenki. Jeśli mamy swój zakwas to możemy go wykorzystać. Zakwas to nic innego jak niewielka ilość ciasta żytniego, którą odłożyliśmy z poprzedniego wypieku lub przygotowany zakwas z mąki żytniej. Jeśli nie wiecie jak przygotować taki zakwas znalazłam świetną stronę, na której jest bardzo dobry przepis: ZAKWAS.

Składniki:
- zakwas
- szklanka mąki żytniej
- 1kg mąki orkiszowej pełnoziarnistej
- 3 łyżeczki soli
- 1/6 paczki drożdży
- dodatki np. siemię lniane, słonecznik, pestki dyni
- ciepła woda

Przygotowanie:
1. zaczynamy od przygotowania zaczynu. Mieszamy zakwas ze szklanką mąki żytniej i szklanką ciepłej wody.
2. Odstawiamy pod przykryciem na kilka godzin, może być nawet na noc.
3. Po tym czasie dodajemy mąkę orkiszową, sól, dodatki oraz wodę z drożdżami i wszystko dokładnie mieszamy.
4. Gotowe ciasto nakrywamy ścierką i trzymamy w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Wyrośnięte znaczy jakie? Osobiście czekałam aż ciasto dojdzie do brzegów miski. Po prostu musi to postać 1-3h.
5. Ciasto przekładamy do foremek. Jeśli to konieczne foremki dobrze jest posmarować odrobiną oleju i obsypać mąką, wtedy chlebek nie przywrze.
6. Ciasto w foremkach również powinno trochę podrosnąć, ale uważajmy, żeby się nie wylało.
7. Pieczemy w 150 stopniach przez 50-55 minut. Na koniec, ok. 5 minut przed czasem można ciasto wyjąć z formy i odwrócić do góry spodem i tak podpiec.

Jest to mój pierwszy chlebek pieczony w akademikowym piekarniku, który niestety szwankuje od początku, ale mimo wszystko działa i piecze. Potrzeba tylko odrobinę więcej cierpliwości niż normalnie. Pieczenie takiego chleba zajmuje trochę czasu ze względu na czekanie na wyrośnięcie ciasta, ale gwarantuję wam, że cierpliwość zostanie wynagrodzona. Ja czekam na ten chlebek już od dłuższego czasu. Przestudzony lepiej się pokroi, ale od tego zapachu już mi burczy w brzuchu.
Po całym dniu zajęć nie ma nic lepszego niż świeżo upieczony chlebek z domowymi konfiturami!

Chętnie dowiem się z czym wy pieczecie chleby, jaki dodatek jest najlepszy waszym zdaniem? Pozdrawiam serdecznie i życzę smacznego tygodnia ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 W Morozówce , Blogger